Polecam stronę Pani Katarzyny Tarnawy-Gwóźdź, a w szczególności dział „Pisma do pobrania”. Wg mnie jedyna aktualnie dostępna metoda sprzeciwu wobec bezprawnych rozporządzeń, to sprzeciw „oddolny” – wobec osób, które próbują to bezprawie egzekwować, np. dyrektorów szkół, przedszkoli, personelu medycznego, urzędników, pracodawców, itd.
Nierealne jest bowiem na dzień dzisiejszy pociągnięcie do odpowiedzialności osób faktycznie narzucających bezprawne przepisy, jak ministra zdrowia czy premiera. Natomiast właśnie osoby na niższych szczeblach – te, z którymi mamy do czynienia na codzień, muszą być uświadomione (jeśli jeszcze nie są), że łamią prawo próbując egzekwować akty niższego rzędu niezgodne z aktami wyższego rzędu, a więc z mocy prawa nieważne.
Żeby potem nie było tłumaczenia typu „przecież ja tylko wykonywałem/am swoje obowiązki w pracy…” – tak jak to już przecież znamy doskonale z procesów norymberskich… To my potem mówimy: „a przecież dostała Pani / dostał Pan pismo ode mnie, w którym poinformowałem o tym wszystkim, więc robiła to Pani/Pan dalej już świadomie”.